Pierwsza debata Kaleckiego – notatki luźne

crrep

Pierwsza debata pod szyldem Fundacji Kaleckiego odbyła się ósmego kwietnia w gmachu Nauk Ekonomicznych UW – co istotne, bo wśród słuchaczy były dziesiątki studentów. Tym samym można mieć nadzieję, że z czasem działalność Fundacji zacznie stopniowo przesuwać dyskurs ekonomiczny w rejony nieco bliższe rzeczywistości aniżeli egzotyczne narracje nestorów polskiej ekonomii.

Z Kapitału Piketty’ego, nominalnie punktu wyjścia debaty, omówiona została właściwie jedna, jakże zapalna, teza: kapitał ma narodowość. Przeciwnicy tej tezy – w tym wypadku profesorowie Jan Krzysztof Bielecki i Andrzej Konratowicz – na konkretne pytania o rolę zagranicznego kapitału w transformacji, o koszt indeksu wolności ekonomicznej w Polsce – byli w stanie jedynie przytoczyć szereg anegdot o wychylaniu kielicha z Silvą (przy takich pieniądzach to naprawdę można się zorientować, po co człowiek żyje).

*

Na uwagę Adama Leszczyńskiego, że PRL, przy wszystkich swoich wadach, miał tę zaletę, że inwestował np. w polską naukę bez względu na jej nierentowność, Andrzej Kondratowicz dosłownie zatrząsł się z oburzenia:  Kto ma mówić, że meble polskie są gorsze od nauki polskiej? Że w naukę trzeba inwestować jak nie przynosi rezultatów? No nie ekonomista! Od tego są inne nauki. Ekonomista patrzy na rentowność i to dobre jest! (Tu przypomina się świeżo obudzony Bigda z Kadena-Bandrowskiego: ‘Zobacz, Władysław. Będziemy u władzy, no. I to dobre jest’) Piketty’ego Kondratowicz nie przeczyta, ponieważ czytał już Marksa i szkoda życia albowiem ‘jest tyle literatury pięknej do poznania. Poza tym kobiety – w wieku Balzacowskim’.

*

AK: Harvard to uczelnia marksistowska. Jej absolwenci nie mają do powiedzenia nic, czego nie można by wyczytać z dwóch tomów Kapitału.

*

Jan Krzysztof Bielecki: Swego czasu miałem paru znajomych wśród rzemieślników. Jeden z nich robił kaski. I w takim kasku przyjechał na motorze i najpiękniejsza kobieta podbiegła do niego i została jego żoną. A potem – potem jego kaski się skończyły, bo okazało się że zachodnie są lepsze, nie pękają.
Elżbieta Mączyńska:  I co, zostawiła go żona??
JKB: O nie, znacznie gorzej. Stał się wrogiem przemian zachodzących w Polsce.

*

JKB: Pani mówi Singapur. Ale w Singapurze nie budowano demokracji. A u nas jest imponująca demokracja. Nikt z najwyższej półki polskich polityków się nie dorobił na polityce, nie było defraudacji.

*

Kibicuję Fundacji Kaleckiego – minimalna choćby zmiana w zabetonowanym pseudodyskursie polskiej ekonomii będzie pokoleniowym sukcesem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *